| 01.04.2004 :: 19:38 |
Komentuj (2) |
nie jest fajnie :( powinnam sleczec non stop nad ksiazkami do srody co najmniej (nie, wcale nie przesadzam tym razem), a nic mi nie chce wchodzic do glowy... oczami wchodzi, a potem? chyba wyparowuje w trybie natychmiastowym! :(
P. sie nie odzywa. drazni mnie to nic-nie-mowienie i tajemnice, ale nie bardzo moge mu cos zarzucic, bo ja zachowuje sie bardzo podobnie..
|
| 02.04.2004 :: 07:06 |
Komentuj (1) |
przytylam.. przekroczyleprzekraczalna dla mnie dotad granice...
a buuuuuuuu
|
| 03.04.2004 :: 21:45 |
Komentuj (0) |
jesli ktos chcialby wiedziec dlaczego w tym kraju nie moze powstac prawdziwy, dobry futbol, to informuje, ze w pzpn panuje ustroj iscie socjalistyczny, miniaturka prlu....
wygrywac ma legia i koniec. niewazne jak...
ja chcialam zadac tylko jedno pytanie- skoro ta (...) jest taka wspaniala to czy musza jej pomagac sedziowie?? jak sa tacy swietni to niech wygrywaja bez pomocy...
dol z powodu niesprawiedliwosci
|
| 05.04.2004 :: 22:51 |
Komentuj (4) |
nerwy na poziomie stalym.
polonista byl dzisiaj nawet mily
P.? nie wiem. rozmawiam z kolega i mysle o "sasiedzie"...
|
| 06.04.2004 :: 20:58 |
Komentuj (6) |
metlik w glowce. smutno troche, jakis dziwny dzien. chce do P. (a za chwile stwierdze, ze nie wiem..).
powinnam sie uczyc i to ostro... ech, beznadzieja malenka.
sasiad? widzialam go zaledwie kilka razy. zreszta to bylo dawno, w koncu jeszcze sie nie wprowadzil.
za to dzis w tramwaju widzialam pewnego przedstawiciela plci brzydkiej niesamowicie podobnego do Macieja Stuhra... co prawda nie jest to moj ideal wizualny, ale ten akurat.. powiedzmy, ze przypadl mi do gustu ;)
|
| 09.04.2004 :: 15:13 |
Komentuj (4) |
smacznego zajaca, bogatego jajka i ogolnie kicajacych swiat!
(czy ja aby czegos nie pomylilam...? ;) )
|
| 10.04.2004 :: 21:36 |
Komentuj (5) |
wlasnie wrocilam z Grodziska :))))
kto wygral mecz ?? LECH!!!
sedzia.. coz, "Hitlerek", jak go kuzyn nazywa, nie popisal sie. kartki byly dla Lecha wylacznie a auty itp czesto niesprawiedliwie dla Lecha.... trudno powiedziec czy bylo to wczesniej ukartowane czy po prostu nie wiedzial co robil... zaczynam wierzyc w teorie spiskowa wujka
|
| 14.04.2004 :: 19:00 |
Komentuj (13) |
je dois etre prepare pour francais et je ne suis pas... ca me rends folle. je ne sais pas que je dis...
je ne sais rien!
buuuuuu
zmeczona, nierozumiejaca i wciaz daleko w tyle za wlasnymi planami gadzina pozdrawia ludzi
|
| 19.04.2004 :: 19:48 |
Komentuj (12) |
bardzo zmeczona, zrezygnowana gadzina chcialaby wierzyc w to, ze w ciagu 3 tygodni jest w stanie przygotowac sie do matury z polskiego i wosu... ale jakos nie wierzy ;(
za to P. jest kochany. tesknie za nim (widzialam go wczoraj ;)).
chce zeby juz byl 10 lipca. po maturze, po egzaminach... bede mu musiala wynagrodzic ten czas, bo.. coz, z roznych powodow nie jest swietnie.. P. sie przejmuje- ja nie mam czasu dla niego, jak mam to nie moze sie mna nacieszyc, chcialby mnie na troche miec wylacznie dla siebie, a jest to najczesciej niezupelnie mozliwe.
matura.. panika. niech juz bedzie po. nawet jak mam zdac na 2.
|
| 23.04.2004 :: 17:31 |
Komentuj (6) |
bezradna, bezsilna, bezsensowna moze nie, ale... :(
jeszcze jutro 50lecie dziadkow... przed matura! powinnam albo sie uczyc ewentualnie odpoczywac, a to "lecie" nie zawiera sie ani w jednej ani w drugiej kategorii
ale kartke zrobilam. wyszly ladne
chce mi sie plakac
nie dam rady
|
| 25.04.2004 :: 09:20 |
Komentuj (11) |
coz, bylo troche nudno, chwilami milo..
babci udalo sie namowic ciocie do zaspiewania ave maria (mam muzykalna rodzine od strony ojca) i.. jak zwykle, pieknie (mimo ze ciocia po wystepach w londynie kiepsko mowila..).
kiedys wezme slub tylko po to by ich posluchac ;)
ale chyba nie z P.
poklocilismy sie wczoraj znow (przez sms...)
...
za to dzisiaj zrobilam sobie super sniadanie. pokrojone jabłko i pomarancze zalalam jogurtem i posypalam rodzynkami. mniam!
|
| 28.04.2004 :: 17:23 |
Komentuj (9) |
mam juz zdjety aparat (ortodontyczny, takie cos na zebach), ale radosci zero.. dlaczego? bo co prawda dol mam "podklejony" (czyt. mam zrobiony tak, ze nie musze sie martwic i nic nie widac), ale.. na gore bede musiala nosic wyciagany aparat a przez najblizsze 3 miesiace bedzie mi go wolno sciagac wylacznie do jedzenia ... mam dola (nie dosc juz sie nacierpialam z tym stalym zeby jeszcze to plastikowe gowno musiec nosic 24h/dobe?!)
|
| 30.04.2004 :: 20:02 |
Komentuj (8) |
zaczynam czuc ten nowy etap w zyciu, chyba nawet bardziej nizbym sobie tego w tej chwili zyczyla
zakonczenie l.o.
juz nigdy wiecej nie bede szla na lekcje do marynki (pot. nazwa l.o.) na garbary, nie bedzie kser od Sokoła (wicedyrektor nauczyciel historii), nie bede sie nudzic na lekcjach matmy u Qbisa (ktory czasem zartowal, zeby rozluznic atmosfere), nie bede sie przekomarzac z Pieczynskim (fizykiem) z podtekstami podczas lekcji.. bede bez lekcji, bo na pewno bede go odwiedzac! pomogl mi dobrym slowem nie raz juz..
ech :(
UE
bo to nowa wazna czesc historii. nic sie nie zmieni od razu, ale.. znaczenie historyczne (a wiec dla mnie rowniez emocjonalne) jest olbrzymie.
matura
panika. brzuch boli. wciaz nie umiem sie uczyc (dzisiaj nie zrobilam prawie nic, bo jakos mi nie wyszlo..)
studia
??? jakei studia, matury jeszcze nie zdalam :(
ech
za 4 godzinki bedziemy w UE. co Wy na to?
|