| 04.05.2004 :: 15:57 |
Komentuj (12) |
mam dzis imieniny.
wczoraj przyjechala rodzinka i bylo przemilo.
P. byl w pracy w Jarocinie. a dzis? pewnie nawet nie wie jaki jest dzien tygodnia (podejrzewam ze musial isc do pracy juz w Poznaniu, mimo ze wczoraj pracowal do nocy, a moze do rana- jeszcze nic nie wiem). to nie zmienia faktu, ze jest mi zwyczajnie przykro, ze nie zlozyl mi glupich zyczen z okazji glupkowatego pseudoswieta
|
| 07.05.2004 :: 13:25 |
Komentuj (3) |
boje sie
jest mi smutno przez bialego oleandra, przez P., przez mature, przez sasiada, przez wage, przez.. ech :(
|
| 08.05.2004 :: 13:32 |
Komentuj (10) |
mam schiz. znowu chce zostawic P.
moze poderw sasiada? jasne, jakbym miala jakies szanse.. wystarczy wmawiac sobie, ze to za mna sie ogladal, a nie patrzyl z drugiej strony jak mu robotnicy robia plot...
matura? przespie ja chyba. wczoraj ryczalam wieczorem. niby sie uczylam, a mam wrazenie, ze kompletnie nic nie umiem. sciagac na sali sie nie da (jedyny ratunek to wc), bo trafilam do jednej z najgorszych komisji...
a dzisiaj zwyczajnie nie moge sie zabrac do tej nauki..
:(
|
| 10.05.2004 :: 21:55 |
Komentuj (1) |
panika
nic nie umiem. poza kilkoma ogólnikami o sonetach krymskich.
cholera
zawalilam sprawe
|
| 11.05.2004 :: 15:44 |
Komentuj (7) |
napisalam najbardziej nudna i nieoryginalna prace w zyciu. ale napisalam. uff.. w dodatku to co napisalam miesci sie w 11 stronach i posiada wstep, rozwiniecie i zakonczenie! i chyba nawet jest troszke na temat.. coz, nie popisalam sie, ale najwazniejsze zeby jakos zdac.
zobaczymy za tydzien
12.05: przeczytalam w wyborczej opracowania. jestem zalamana.
|
| 15.05.2004 :: 09:33 |
Komentuj (3) |
gadzina zaczela dbac o tzw sylwetke. przy okazji usiluje sprawic by psina wieksza (Hera) pozbyla sie ciazy urojonej i w tym celu biega z nia rano. to troche chore, nie musi wstawac a wstaje o 7...
coz..
poza tym? szkoda slow.
wyrok we wtorek. juz sie boje. ale zaraz po nim na pocieszenie wybieram sie po ksiazke.
|
| 15.05.2004 :: 22:30 |
Komentuj (9) |
dziwny nastroj. jak zwykle gdy jestem sama. zrobilam ciasto. upieklam. prawie wyszlo. tzn jest dobre, ale mogloby byc lepsze. nastepne bedzie. chyba.. ;)
kiedys sporo pisalam. czego? nie blogow (to swoja droga ;)), popisadel takich.. dziwnych, tuatarowych, brakuje mi tego teraz.
przedwczoraj dostalam sms od znajomego, zebym nie martwila sie tym strasznym na m i wrocila do pisania. czasem martwie sie, ze to juz ze mnie ucieklo. niewazne czy pisalam bohomazy grafomanstwa czy nie, lubilam to w sobie. a teraz...?
...
|
| 18.05.2004 :: 08:39 |
Komentuj (1) |
dzisiaj wyniki.
prosze sie za mnie modlic, trzymac kciuki i odprawic wszelkie praktyki inne wzmacniajace szanse na to ze nie bede dzisiaj ryczec
|
| 18.05.2004 :: 15:55 |
Komentuj (12) |
5
|
| 20.05.2004 :: 09:14 |
Komentuj (11) |
Kooooolejooooorz :)
troche spoznione, bo musialam sie nacieszyc matura (chociaz dopiero w polowie jestem)
w kazdym badz razie z meczu wrocilam z wielka radocha (w koncu ostatnio wyzej niz 1-0 wygralismy z Legia chyba 6 lat temu na Bulgarskiej!!) i z nowa maskotka- klubowym koziolkiem (gdy powiedzialam "chce takiego koziolka" to tata poszedl go kupic, mimo moich przekonywan, ze powiedzialam to ot tak i ze nie chce zeby wydawal tyle kasy na koziolka...). tata stwierdzil, ze musi mi pokazac jak bardzo sie cieszy. no i koziolek bedzie z nami ogladal rewanz :)
ciag dalszy matury dokladnie za tydzien. motywacji brak, len pospolity ogarnal mnie calkowicie i to mnie bardzo martwi.
z P. niby ok, ale.. martwia mnie jego studia. i wciaz mamy dla siebie b. malo czasu.
|
| 22.05.2004 :: 22:45 |
Komentuj (8) |
slub kuzynki 26 czerwca. bede swiadkiem.. troche sie obawiam:
-swiadkowania
-obowiazkow z niego wynikajacych
-P... bo "on nie lubi tanczyc"... i pewnie znowu sie rozchoruje.
maly dolek
rowniez z powodu wosu czwartkowego, zaczyna mnie brac nerwica ("nieee zawiodla nigdy mnie, przyjaciooolka maaaa, nerwicaaaaa" hey, jakby ktos nie wiedzial)
|
| 25.05.2004 :: 11:56 |
Komentuj (2) |
w czwartek szafot i wyrok. prosze trzymac kciuki
modlic sie, zebym dostala te pytania, na ktore bede jakims cudem umiala odpowiedziec i odprawic wszelkie inne praktyki majace na celu przyniesc mi szeroko pojete szczescie na ustnym egzaminie maturalnym z wiedzy o społeczeństwie (albo jak mowi moja mama: z polityki)
pamietajcie o mamusiach- ja dla swojej mam "luksusowe" czekoladki (boutique chocolataire) z jej ulubionym marcepanem i zamowionego kwiatka (anturium z "fantazyjnym" przybraniem). mam nadzieje, ze sie ucieszy :)
a wszystkim mamusiom zycze wszystkiego co najlepsze, cierpliwosci i milosci dla swoich dzieci :)
|
| 26.05.2004 :: 09:55 |
Komentuj (7) |
mama otrzymala: anturium (wlasciwie to 2), czekoladki, sniadanie do pracy ( 2 bulki z serkiem, szynka, ogorkiem, rzodkiewka; banana, truskawki, 2 soczki tymbark :))
moja mama nie ma w zwyczaju mowic: dziekuje, bardzo sie ciesze itp, ale chyba jej sie spodobalo
jutro MATURA! z wosu. no, i'm not gonna cry, not gonna cry, i'm not gonna share no tear..... (maty j. blige)-- nie wiem czy poslucham!
prosze ponownie o trzymanie kciukow, modlitwy i wszelkie inne poganskie obrzedy
|
| 28.05.2004 :: 12:32 |
Komentuj (5) |
podaje do powszechnej wiadomosci: w.o.s.:
5
i mnostwo pochwal. polozylam ostatnie pytanie i cala komisja zalowala, ze nie mogli mi dac 6. nasluchalam sie przy wszystkich, ze moja odpowiedz byla jakosciowo najlepsza, mowilam ze spokojem (a te trzesace sie rece?!), elokwencja (...) i w ogole swietnie... a potem uslyszalam, ze jak tak bede odpowiadac na ustnych to wszystkie studia przede mna otworem.. hmm... oni chyba chcieli mnie pocieszyc ;)
|