| trzy slowa do gadziny
|
| impreza udala sie srednio. niby bylo przyjemnie i milo i zabawnie, ale.. czesc znajomych P. zawiodla. rano wbrew niklym nadziejom nie dostalam sniadania do lozka. wiem, ze on nie akceptuje "walentynek", ale... przeciez wie, ze ja co roku wypisuje kartki. i ze zrobilby mi ogromna przyjemnosc, gdyby uczynil to samo. w zeszlym roku dostalam ferrero rocher, w ksztalcie serduszka (oczywiscie..), mialam nadzieje, ze i w tym roku wynajdzie mi jakis drobiazg lub zrobi niespodzianke np w postaci sniadania. ale tym razem sie przeliczylam. troche mi smutno. glownie dlatego, ze przez nastepnych kilka dni aktualnym tematem beda wciaz walentynki i ktory chlopak co dla swojej ukochanej zrobil. drazni mnie to. poza tym Majka powiedziala mi, ze mam Tego nie spieprzyc, bo ona widzi jak Piotr za mna szaleje. dal mi to zreszta odczuc. tylko dlaczego nie potrafi zdobyc sie na to, by mnie nie zawodzic w takich drobiazgach. w urodziny potrafil mnie zaskoczyc- przyjechal po calym dlugim dniu pracy (od 8 do 21)- oprocz prezentu- z bukietem 19 pieknych, dlugich jasnych roz (czyli takich jakie mnie podobaja sie najbardziej). ech ci faceci... same klopoty z nimi ;)
|
|
|
| Ownlog.com :: Wróæ |