trzy slowa do gadziny

 

podobno bylam dobra wnuczka. pogrzeb byl straszny. tak mysle, ze te ponure uroczystosci sa urzadzane nawet nie po to, by sie pozegnac, ani po to, by pomoc odchodzacej osobie na tamtym swiecie modlitwa. raczej po to, by bliscy przezywajac ten ogrom bolu i zalu w skondensowanej formie i nie mogac juz zaprzeczyc temu co sie stalo- mogli pozniej zaczac wracac do normalnego zycia.
trzy tygodnie temu chcialam sie rzucic za trumna, gdy zjezdzala na linach w dol. teraz staram sie myslec o tym, ze Dziadek lubil nas usmiechnietych, wesolych, osiagajacych jakies kolejne punkty na liscie zyczen.
zal nadal. szczegolnie, gdy mysle o wlasnie budowanych domach. bo Dziadek mial mieszkac obok, mial mnie nauczyc zbierac dobre orzechy i dbac o drzewka, mial ze mna dyskutowac, mial byc obok- wreszcie rozmawiajac normalnie i otwarcie, tak jak pare dni przed Jego odejsciem, tak jak wczesniej sp. Dziadek ze strony Mamy, ktory nie zyje juz ponad 10 lat, a wciaz tak bardzo Go brak. i wciaz nie umiem pogodzic sie z Ich odejsciem, bo przeciez mieli widziec jak koncze studia. i takie tam. jakie to wszystko male wobec Smierci


na Rodos... odpoczelam. P. byl kochany. ale nie zaspiewal mi piosenki.


teraz szukam pracy. ma ktos prace dla studentki w Poznaniu?




...
jakie to wszystko male
...

 

 

03.10.2007 :: 06:00

adi :: 83.29.145.87

a wiesz że to bardzo ciekawe spostrzeżenie
może rzeczywi¶cie pogrzeb to rodzaj takiej terapii szokowej, punkt kulminacyjny po którym powinno wszystko do normy wracać

a pracę na pewno znajdziesz


 

 

Ownlog.com :: Wróć